Green life challenge

 

Despite my general admiration for mother nature, my huge love for animals and my affection for fresh flowers, I am just no good with potted plants. I have never been and I am beginning to doubt that it will ever change. Almost all my plants die sooner or later, most of them quite soon, and I hate it. It might have something to do with the lack of water (read: my bad memory for watering), but even if I really try, all plants just die eventually anyway. The good thing is – I am no good at quitting either – so I keep on trying. Recently I brought home some new plants, bought from an old lady on a nearby market. It was a cold day, she had only 5 plants left, and I thought she needed to get home for some hot tea, at least as much as I need to practice my planting skills. Please keep your fingers crossed – I would hate to disappoint her!

 

Zielone wyzwanie

Odkąd pamiętam, zawsze miałam kłopoty z utrzymaniem przy życiu roślin doniczkowych. Pewnie ma to związek z tym, że notorycznie zapominam je podlewać, ale nawet wtedy kiedy się staram, i tak wcześniej czy później kończy się źle. Dobra wiadomość jest taka, że nie poddaję się zbyt łatwo, dlatego wciąż próbuję. Ostatnio kupiłam na rynku kilka roślin od przemiłej starszej pani – trzymajcie kciuki – bardzo nie chcę jej zawieść!

 

 

 

greenlife-2

green life-6
© Kasia Rutkowiak / My Full House

 

Follow:
Share:

18 Comments

  1. Leanne
    04/05/2016 / 12:12 PM

    Yes I feel your pain Kasia!! I also am amazingly good at killing plants!! I have four live specimens at the moment, we shall see how long they last… ;)

  2. Julia
    04/05/2016 / 12:18 PM

    So there is more of us! Count me in – I am also a member of the plant killing kind but unlike you – I have stopped trying. Fingers crossed, Kasia!

    • 04/05/2016 / 12:21 PM

      Thank you Julia! In a way I feel better to see there is more of us, on the other hand, it is such a pity… I will keep you informed! :))

  3. Marta
    04/05/2016 / 12:46 PM

    Z kwiatami trzeba rozmawiać ;) ja ciągle gadam i może dlatego – wszystko co zielone rośnie na potegę :)
    Trzymam kciuki, Kasiu! Pozdrawiam, Marta

    • 04/05/2016 / 1:22 PM

      Oj, ja też gadam, ale przyznam się, że czasem wymyka mi się mniej cenzuralne słowo “kiedy nikt nie słyszy”. Może w tym problem – mi się wydaje, że nikt,a kwiaty marnieją ;)

  4. Kinga
    04/05/2016 / 1:10 PM

    Ja wystawiam moje roślinki na próbę. Przeżywają najsilniejsze :). Zwierzęta wołają jeść, kwiatki rzadziej. Aczkolwiek odkąd mam samokontrolujące nawodnienie doniczki w końcu bazylia i mięta rosną bujnie na parapecie kuchennym :), a hortensja na tarasie przeżyła w doniczce nawet moją kilkutygodniową nieobecność w lipcu

    • 04/05/2016 / 1:23 PM

      U mnie tylko Klara woła jeść, za to bez przerwy. Doniczki rzeczywiście pomagają jeśli chodzi o zioła. Hortensji zazdroszczę Kochana! O tarasie nawet nie wspomnę :))) Uściski!

  5. K.
    04/05/2016 / 3:18 PM

    Czytam i oczom nie wierzę. Kto pisze te komentarze? Ty sama? ( z tego
    co piszesz wynika, że nie chce Ci się dbać dbać o kwiaty, więc chyba się na nich nie znasz). Każdy kto kupuje hortensje lub ją ma wie, że latem, kiedy kwitnie trzeba ją podlewać nawet dwa razy dziennie… Wśród moich znajomych ogrodników mówi się: “pój hortensję tyle razy ile razy sam pijesz”. Inaczej kwiat- tym bardziej doniczkowy – umiera w ciągu kilku dni. To co jest napisane w powyższym komentarzu – nie wiem przez kogo- to bujda, farmazony :-))

    • 04/05/2016 / 4:06 PM

      Wygląda na to, że obie z Kingą zostałyśmy wywołane do tablicy, choć nie widzę powodu dla którego Kinga miałaby się tłumaczyć… Ja mogę pisać za siebie – kupuję hortensje cięte, z kilku powodów, a te doniczkowe i ogrodowe podziwiam u innych, zaś w lipcu często zdarza się deszcz. ot i tyle

    • Kinga
      04/05/2016 / 7:37 PM

      Droga K! (może to też Kasia pisze?),
      Było szaro buro za oknem i nagle zaświeciło słońce! Bardzo dziękuję Ci za te uwagi, zaraz pobiegnę powiedzieć hirtensjom, że dawno powinny uschnąć, bo one o tym nie wiedzą!
      Nie bardzo wyobrażam sobie dlaczego kupując hortensję w kwietniu mam ją uśmiercać w lipcu tylko dlatego, że jadę na wakacje? Jednak zakładam, że przeżyje, ale na wszelki wypadek zainwestowałam w doniczkę, która trochę kontroluje wilgotność. Powiem Ci też w tajemnicy, że hortensja z tej doniczki przeżyła na tarasie na terenie podgórskim zimę, bo nie chciało mi się jej wynosić do garażu.
      Ale i tak pewnie nie uwierzysz :). Niemniej zapraszam do moich ogródków na oględziny, chętnie opowiem o hortensjach, bo choć ze mnie nie ogrodniczka, to “Mam na imię Kinga i jestem uzależniona od hortensji”
      Serdeczności droga K., o ile tu w ogóle jeszcze zajrzysz

      • 04/05/2016 / 7:52 PM

        Oj, Kochana K…ingo :) Ja bym wpadła do Ciebie z miłą chęcią, nie tylko pooglądać hortensje… Pięknie tam macie! Uściski wielkie!

        • Kinga
          04/05/2016 / 10:17 PM

          Możesz wpaść do Wwy nawet jutro 😉. Od jutra do niedzieli melduję się w PL 😘

  6. Marthe
    04/05/2016 / 9:52 PM

    Lovely plant, I hope it will survive! Just don’t give it too much water and don’t put it where there is direct sunligh, and it should be alright.
    I love the byLassen collection btw! Greetings from Sweden, M

  7. Monica
    05/05/2016 / 8:22 AM

    Love every detail!

  8. Roshnee Chenery
    08/05/2016 / 7:25 AM

    I managed to kill a cactus ….. so i win!

    • 08/05/2016 / 7:31 AM

      Oh, you do!!! Love it! Good morning! Just woke up – thank you for the morning laugh :-**

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *