As I am typing this, it’s Monday morning, a few minutes after 7 am.
I like Mondays. Probably because I truly like my job and each Monday I have plenty of ideas for the following days. Of course, some Mondays (and all days in general) are better than others and sometimes we all have to push ourselves a bit harder, to get up and get going. There are days when I feel less motivated or even irritated when not everything goes after my plan. But funny enough, it’s usually these hard days that turn out to be most rewarding. All because pushing through all the inconveniences and changing the route due to obstacles can often lead to even better results than initially anticipated. I guess you can see where this is going…
Great things require great effort and this great effort usually comes when we push our boundaries, take risks, work harder, better, act on problems instead of pretending they don’t exist. When we turn our fear into the fuel for our motivation instead of letting it paralyze us. Just like now, during the pandemic, when most of us got hit by the new reality. It’s up to ourselves if we decide to push through or step back. Not much of a choice, from my perspective.
Have a great week and stay safe!
Pozytywny poniedziałek
Kiedy to piszę, jest poniedziałek, kilkanaście minut po 7 rano.
Lubię poniedziałki. Prawdopodobnie dlatego, że bardzo lubię swoją pracę i w każdy poniedziałek rano mam mnóstwo pomysłów na cały tydzień. Oczywiście bywają lepsze i gorsze poniedziałki (i inne dni) i czasami wszyscy musimy się trochę bardziej wysilić, żeby doprowadzić dzień do dobrego zakończenia. Czasem brakuje mi entuzjastycznej motywacji i wkurzają mnie spiętrzające się problemy, ale to zazwyczaj właśnie te ciężkie dni okazują się najbardziej satysfakcjonujące i przynoszą przełomy, o których nawet nie marzyłam. Wszystko dlatego, że zmierzenie się z kłopotem, albo zmiana wcześniej wyznaczonego kierunku, aby ominąć przeciwności, prowadzi często do jeszcze lepszych rezultatów, niż początkowo zakładaliśmy. Już wiecie do czego zmierzam…
“Wielkie rzeczy nigdy nie borą się ze strefy komfortu”
Wielkie rzeczy wymagają wielkiego wysiłku, a ten wielki wysiłek zwykle oznacza przekroczenie naszych wewnętrzych granic, kiedy podejmujemy ryzyko, pracujemy ciężej, lepiej, mierzymy się z problemami, zamiast udawać, że nie istnieją. Wtedy, gdy strach zamieniamy na paliwo naszej motywacji, zamiast pozwalać mu się paraliżować. Tak jak teraz, podczas pandemii, kiedy większość z nas musi zmierzyć się z nową rzeczywistością. Obecnie to od nas zależy, czy zdecydujemy się walczyć czy wycofać. Z mojego punktu widzenia nie ma wielkiego wyboru.
Miłego tygodnia, uważajcie na siebie!
copyright Kasia Rutkowiak | My Full House | any unauthorized use prohibited