fbpx

Positive Monday

 

I come to you on a sunny first Monday of May, not feeling too positive at all. I am tired. Of sitting at home. Of having to bear kids’ issues all the time. Of homeschooling, that really sucks (on so many, different levels), of bad news, of this whole self-distancing thing, not allowing me to see my family, visit my Parents, meet with friends or even attend the funerals of the people who were dear to me. I am tired in my body (not getting enough fresh air and exercise), in my head (trying to make everything to go after schedule although all I want to do is scream that I don’t give a damn) and in my heart – tired of feeling the way I do.

But you know what? This too shall pass.

Yesterday it was my Son’s birthday and to be honest, I had a bad day. And then, I felt guilty about not being on top and super happy for him and for the girls. I felt like a bad mom, for dreaming of an escape, even if just for a day. And this, to be honest, was the worst discovery of recent weeks.

But you know what? This too shall pass.

I dedicate this post to myself and all of you who also feel helpless. Tired and angry. Losing control over what’s happening.
Let’s give ourselves some time. Allow ourselves to let some steam off. It is OK. Let’s rest.

And then, let’s kick serious ass…

 

Pozytywny poniedziałek

 

W ten piękny, pierwszy poniedziałek maja mam się bynajmniej nie pozytywnie. Jestem zmęczona. Siedzeniem w domu. Wiecznymi kłotniami dzieci (i z dziećmi). Beznadziejną szkołą na odległość. Złymi wiadomościami. Brakiem możliwości odwiedzenia Rodziców, zobaczenia się z rodziną i przyjaciółmi. Brakiem szansy na udział w pogrzebie bliskich. Jestem zmęczona fizycznie (z braku świeżego powietrza i ruchu), psychicznie (przez to, że ciągle trzeba ogarniać logistykę, choć w duchu chce mi się wyć) i ciężko mi “na sercu” z tymi uczuciami.

Ale wiecie co? To minie.

Wczoraj były urodziny Olafa i jeśli mam być szczera – miałam zły dzień. Zły nastrój spowodował lawinę innych emocji i wyrzuty sumienia. Czułam się straszną mamą, przez to, że w duchu marzyłam o chwili ciszy i spokoju. To było najbardziej przykre “odkrycie” całej kwarantanny.

Ale wiecie co? To minie.

Dzisiejszy wpis dedykuję samej sobie i wszystkich tym z Was, którzy czują się bezsilni. Zmęczeni i źli. Pozbawieni kontroli nad własnym życiem.
Dajmy sobie trochę czasu. Wypuśćmy nieco pary. Damy radę, tylko musimy odpocząć.

Odpocząć to nie to samo co się poddać.

 

 

copyright Kasia Rutkowiak | My Full House | any unauthorized use prohibited

Share:

3 Comments

  1. Marta
    04/05/2020 / 10:44 AM

    Przytulam! Nie jesteś sama, Kasiu!

  2. Githa Pedersen
    04/05/2020 / 6:06 PM

    ❤️ det er ok at være træt og modløs.. sådan er livet ind imellem jo . Men der bliver bedre tider.. vi må holde ud og tro på det. ❤️🇩🇰

  3. Emma
    04/05/2020 / 10:36 PM

    I hope that sun will shine for you soon! Sending positive energy and my best thoughts.

Leave a Reply

Your email address will not be published.