Lately we had some family problems, not anything you can plan or adjust to easily. They have caused me difficulties falling asleep and nightmares (which is a horrible combination) and made me feel frustrated and angry. The thing is – feeling angry is not going to help a bit, is it?
But here came my baby, bringing me my favourite tulips in a real antidepressive colour and guess what?! It helped! So despite a busy Sunday and not having all the answers to my problems, I decided to tryst my own judgement and take it one step at a time.
Ostatnio mamy u nas w rodzinie trochę pod górkę – dzieją się rzeczy na które (w większości) nie mamy wpływu, nie zawsze zgodne z tym co zaplanowaliśmy i z tym na co mamy ochotę. Dodatkowo stres spowodował u mnie kłopoty z zasypianiem i koszmarne sny, a to bardzo niefajna mieszanka. Przez to wszystko kilkukrotnie dałam się wytrącić z równowagi, a przeciwności losu wywołały u mnie złość i poczucie rezygnacji. Tyle, że takie podejście nie bardzo w czymkolwiek pomaga.
Z pomocą jak zawsze przyszedł mój A. Z pomocą i z kwiatami. Jak na okoliczności przystało – przyniósł moje ukochane tulipany w prawdziwie antydepresyjnym kolorze.
Niby taki drobiazg, a naprawdę pomogło! I mimo tego, że szykuje się pracowita niedziela, a ja wciąż nie znam odpowiedzi na kilka ważnych pytań, postanowiłam, że najlepiej będzie wziąć głęboki oddech, zaufać sobie i brać na barki po jednym kłopocie na raz.
A jakie Wy macie patenty na zmartwienia?
? Kasia Rutkowiak / My Full House
wazon / vase – Piece of Denmark
Miłego dnia!
Have a nice day!
Kasiu, pogody ducha Ci życzę :) wszystko się poukłada!
Dziękuję Kochana!
Pani Kasiu, gratuluję sukcesów i życzę wielu pozytywnych emocji. Szkoda, że Pani blog tak mocno zmienił się od czasu Pani przeprowadzki…
Dziękuję i również życzę wszystkiego dobrego!
Życzę powodzenia w walce z przeciwnościami losu :) Niestety każdy ma czasami takie momenty, że wysadził by wszystko w powietrze i potem uciekł na Madagaskar ;)Mam nadzieję, że wszystko się wkrótce ułoży:)
Madagaskar brzmi bardzo dobrze! Dziękuję bardzo :)
Każdego z nas dopadają gorsze dni lub zmartwienia. W chwilach, gdy mama wrażenie, że wszystko się zawali lub idzie nie tak, mój chłop jest mi bardzo pomocny. Uświadamia mi, że na wiele rzeczy nie mamy wpływu, a zamartwianie się niczego nie zmieni.
Brzmi zupełnie jak mój A :)))
Kasiu mam nadzieję, że to problemy przejściowe i wszystko szybko wróci do normy, zawsze trzeba szukać plusów, choć wiem jakie to trudne, mamy za sobą trudne przeżycia, a stare porzekadło mówi, że “co nas nie zabije, to nas wzmocni”. Ściskam cieplutko :*:*:*
:-********