Aren’t wekend mornings just made for pleasures? I’ve had a tough week with too little sleep and some sickness in My Full House, so this weekend I need the pleasures in double dose. I always try to make my weekend morning rituals a bit more special. It helps me to reestablish my inner balance, calm down and is good for my skin.
After moving to Poland I missed some natural cosmetics from Scandinavia, which were unavailable on the Polish market. So unless I travel to Denmark to get them, I have to do without. Or – I had to, so far. That’s because recently, I discovered a brand that might change this need of “cosmetic tourism”. I always believed in nature and that natural cosmetics are good for us. I love all kinds of sugar scrubs, oils, rubs and cosmetics containing natural plant extracts. That’s why, when I stumbled accross {iossi} cosmetics, I new I had to try. Happy that I don’t have to spend money on international shipping or travels, I did order quite some bottles and jars and now I can indulge myself, not only in the weekends. It would be hard to chose my favorites, but if I had to pick one product for body, it would definatelty be the mandarine and orange sugar scrub with apricot seed oil and for the face – the brightening serum oil. I have been using the oil everyday for over 6 weeks and you can hardly tell by looking at the bottle.
Many people think that using a facial oil will make your skin shine, which is not true. A good, natural oil will make the skin soft and help to restore it’s water balance.
But enough bout the teoretical stuff. It’s Saturday morning, time for my natural pleasures. Have a lovely weekend!
Weekendowe poranne przyjemności
Wyznaję zasadę, że weekendy są stworzone dla przyjemności. Po ostatnim, ciężkim tygodniu, z małą ilością snu i bardzo niefajnym wirusem, w ten weekend potrzebuję jej podwójnej dawki. Podczas weekendów staram się, aby urodowe rytuały były szczególne. Pomagają mi się zrelaksować, odnaleźć wewnętrzną równowagę i zadbać o skórę.
Odkąd wróciłam do Polski, brakowało mi niektórych skandynawskich naturalnych kosmetyków, niedostępnych na naszym rynku. I jeśli akurat nie miałam jak przywieźć ich z podróży do Danii, musiałam się obywać bez nich. Od dawna wierzę w moc i dobro naturalnych kosmetyków. Uwielbiam cukrowe peelingi, olejki, wcierki i wszelkie kosmetyki zawierające ekstrakty z roślin. Kilka tygodni temu poznałam polską markę naturalnych kosmetyków {iossi} i z radością odkryłam, że moja tęsknota dobiegła końca! Z radości, że nie muszę już wydawać majątku na “turystykę kosmetyczną” ani płacić za zagraniczne przesyłki, zamówiłam całą gamę słoiczków i butelek, pełnych naturalnego dobra. Jest wśród nich wiele fajnych produktów (i zaden nie uczulił mojej wrażliwej skóry). Jeśli miałabym wybrać jeden kosmetyk do ciała, to z pewnością byłby to mandarynkowo-pomarańczowy peeling, a do twarzy – rozświetlające serum w olejku. Olejku używam juz ponad 6 tygodni, a w buteleczce jakby go nie ubywało. Wiele osób mylnie sądzi, że używanie olejku do pielegnacji skóry twarzy dodatkowo ja nabłyszczy. Nic podobnego! Dobrze dobrany olejek sprawia, że skóra staje się miękka i pomaga w jej nawilżeniu.
Dość jednak teoretyzowania. Jest sobotni poranek, czas na naturalne przyjemności. Miłego weekendu!
? Kasia Rutkowiak / My Full House
Kasiu, nie znałam tych kosmetyków, sama używam Aesop (przywożę z Berlina), aczkolwiek wyglądają ciekawie. Zrobię mikołajkowy test i sprawdzę :) Miłego dnia!
Author
Test jak najbardziej wskazany! Ciekawa jestem Twoich wrażeń :)
Mnie zaciekawiła trawa cytrynowa i olejek śliwkowo-morelowy. Ciekawe czy ulubione smaki sprawdzają się równie dobrze na skórze co na talerzu ;)
Author
Jest tylko jeden sposób, aby się przekonać :))
Nie znałam ale przetestuję to serum, bo zapowiada się obiecująco. Pozdrawiam
Author
Ciekawa jestem Twojej opinii. Miłych zakupów!