With a new week starting, I have some ideas for interesting things to do. To be honest, getting up at exactly 05:07 this morning wasn’t that difficult at all. That’s what happens when I you are excited for what needs to be done.
I very much enjoy working in my home office in the early morning. I smell the coffee and focus on the most important to do things of the comming day. There is very quiet music in the background and everything feels just so fresh and filled with possibilities. Who knows what the day will bring?
And now, when the daylight is out again and children left for school, I made myself a little break from brainstorming, writing and planning. I got some of my newest candleholders out of the glass cabinet and arranged them on my bedroom dresser, as I had no fresh flowers to decorate with. I like those short breaks when I get to do little creative things, but at the same time, these breaks can be a little tricky. It took me some time to learn self discipline. It’s so important when working from home. I could walk around and decorate for a couple of hours, as it is far more fun than many of the things on my “to do list”. But procrastination won’t get me far. And it surely is a bad idea, taking into consideration that I got up at 5 to get more out of my day. That is why, I better get back to “the office”.
Co dziś na komodzie i sztuka samodyscypliny
Zaczynamy kolejny tydzień. Mam ostatnio kilka pomysłów na ciekawe rzeczy do zrobienia, więc poranne wstanie okazało się dość proste. Zadziwiające, jak właściwa motywacja może nam pomóc wstać z cieplutkiego łóżka o 5:07 rano…
Prawda jest taka, że kiedy już wstanę, bardzo lubię moje poranne rytuały w cichym domu. Wiele przyjemności sprawiają mi spokojne poranki, kiedy pachnie kawa, z głośników sączy się cicha muzyka, a ja mogę się skupić na tym co ważne. Lubię też tę “świeżość” dnia. Jeszcze tak wiele się może zdarzyć! Kto wie co przyniesie dzień?
A teraz, kiedy za oknem od dłuższej chwili jest już jasno i dzieci wyszły do szkoły, zrobiłam sobie krótką przerwę od pisania, wymyślania i planowania. Zamiast tego, ogranęłam sypialnię i ustawiłam na komodzie świeczniki (z braku świeżych kwiatów). Lubię takie niewielkie przerywniki w pracy, choć bywają niebezpieczne. Dużo przyjemniej jest dekorować mieszkanie niż skupić się na rzeczach służbowych. Szczególnie, że nie mam nad sobą szefa, który pogoni do pracy. Nauczenie się samodyscypliny było chyba największym wyzwaniem pracy w domu. Z drugiej strony, przecież nie po to wstaję o piątej, żeby potem przepuszczać czas przez palce… Dlatego po chwili przerwy, pora wracać do biurka.
Helena (11) told me that if she was to work (or learn) from home, with no one really controlling her, she’d be watching YouTube and Netflix all day. To be honest, being her I would have the same thoughts. I remember when I was a teenager and home alone, I could watch MTV or talk on the phone (a”normal one” not a cell phone) for hours, neverminding what needed to be done. I had quite some household chores but they were always left for that “last minute, maybe mom won’t notice” moment. Unfortunately she almost always did.
Now, working from home, I stay away from the “N button” on the TV controller and I have mastered the art of commiting to my own thoughts when “outside distractions” come. That is normally until children get home from school. They still find it hard to accept that although I am home, I am not available for them. If that happens, I often go out and spend the last couple of hours working from a nearby cafe.
I wonder how many of you struggle with the same “problem”? Having a freelance job can be a blessing, in many ways. But it sure can be demanding as well.
Happy Monday! It will be another sunny and warm day here :)
Helena (11) powiedziała mi ostatnio, że gdyby miała się uczyć lub pracować w domu i nikt by jej nie kontrolował, pewnie cały czas oglądałąby YouTube i Netflix. Wcale mnie to nie zdziwiło. Przypomniałam sobie, jak będąc nastolatką spędzałam czas po szkole na oglądaniu MTV, albo rozmowach przez telefon (na kablu!). Nie bardzo przejmowałam się wówczas tym co miałam do zrobienia, mimo licznych domowych obowiązków. Zostawiałam je na ostatnią chwilę, z nadzieją, że mama nie zauważy niedoróbek (niestety, zauważała ;)).
Teraz, mając własną firmę i w większości pracując z domu, trzymam się z dala od “przycisku N” na pilocie i do perfekcji doprowadziłam umiejętność skupienia się mimo dochodzących zewsząd rozpraszających bodźców. Jedynie kiedy dzieci wracają ze szkoły, ewidentnie nie rozumiejąc, iż to, że siedzę przy komputerze nie koniecznie znaczy, że mogę im poświęcic uwagę, zabieram się na parę godzin do pobliskiej kawiarni.
Zastanawiam się ilu z Was mierzy się na co dzień z podobnymi wyzwaniami? Praca freelancera ma wiele zalet, ale do łatwych nie należy.
Dobrego poniedziałku! Przed nami kolejny słoneczny, jesienny dzień.
copyright Kasia Rutkowiak | My Full House | any unauthorised use prohibited
dresser / komoda –FRØPT (on IKEA Metod) / FRØPT (na bazie korpusu IKEA Metod), chair / krzesło – Fritz Hansen, plaid / koc – Fram Oslo, vases / wazony – Lyngby, tray / taca – The Oak Men, candleholder / świecznik – STOFF Nagel, wall lamp / kinkiet – Nuura (model Blossi)
Syty głodnego… czy jakoś tak ;)
Most preppie think that working from home is much easier than it really is, and it’s impossible to convince them otherwise
Pieknie to wszystko wyglada razem. Imponująca jest twoja kolekcja wazonów
I admire you for being able to focus on work when you stay at home. I have tried it for 3 months and gave up.
You have a beautiful home