Some green in my office

 

I am incredibly bad with plants. I love them, but I’m afraid that they don’t share my feelings. Keeping a plant alive for more than 3 months is a true achievement for me and only few have ever lived passed the 6 months mark. That is why, I love freshly cut blooms. I know that someone else have already sentenced them to death, and I can witness their beauty and let them go when their time is out, without feeling guilty. On the other hand, I hate giving up. That’s why, a while ago, I decided to make a new try. My mom gifted me with two saplings of a beautiful giant plant which they have at home. To begin with, I did put them in water and have to decide how I want to plant them. Then, one of them will stay at home and another will go to the showroom. We will see which conditions suit it best.

 

Trochę zieleni w biurze

 

Nie mam ręki do roślin. Uwielbiam je, ale one najwyraźniej nie podzielają moich uczuć. Mało która roślina przeżywa u mnie 3 miesiące, a tych które udało mi się utrzymać ponad pół roku jest już naprawdę niewiele. Dlatego prawie zawsze wybieram cięte kwiaty. Wiedząc, że i tak zostały już skazane na niechybną śmierć (przez kogoś innego), łatwiej mi się pogodzić z tym, że odchodzą po kilku dniach. Z drugej strony, nie lubię się poddawać. Dlatego ostatnio podjęłam kolejne wyzwanie. Moja Mama podarowała mi dwa rozsady rośliny, która od lat pięknie rośnie w domu Rodziców. Na początek wsadzilam je do wody, bo muszę przemyśleć w czym je posadzić. Kiedy to zrobię,  jedna zostanie z nami w mieszkaniu, a druga trafi do showroomu. Zobaczę, które warunki bardziej jej służą.

 

 

 

 

Another experiment this summer will be keeping alive my new Ivy plant. Some of you might say that Ivy is very easy mantain and that anyone can succeed in cultivating it. Undfortunately, my story prooves this statement to be wrong. Still, I won’t give up. And this time, I decided to go for self watering pot. The majority of my plant success stories involve this solution (see the Avocado post), and so I thought, that my Ivy can try it too. Only this time, I chose a new, hanging pot from Eva Solo.

 

Drugim eksperymentem tego lata jest próba utrzymania przy życiu mojego nowego bluszczu. Wiem, że wiele z Was powie, że bluszcz jest prosty w obsłudze i przeżyje wszystko. Cóż, moja historia zadaje kłam temu stwierdzeniu. Tym razem postanowiłam się wesprzeć samopodlewającą doniczką. Jak do tej pory, większość moich sukcesów zawdzięczam właśnie takim wynalazkom (vide post o awokado). Dla bluszczu wybrałam nową, wiszącą wersję sprawdzonych doniczek Eva Solo.

 

 

Some green in my office | www.my-full-house.com

 

 

It consists of an outer pot made of matt stoneware and a thinner, plastic inner pot, which is more shallow, creating a little water reservoir in the bottom of the main pot. Nylon wicks hanging from the bottom of the plastic pot allow the plant to draw up the water it needs from the water reservoir in the bottom. To water the plant, all I need to do is to pour water into the main pot via a watering channel on one side. Voilà!

I think that the hanging pot adds a new dimension to my String shelving system. I like it’s new look and I am curious if my new idea will succeed. Time will tell.

 

Całość składa się z ceramicznej matowej doniczki zewnętrznej i płytszego, plastikowego wsadu, pod którym tworzy się rezerwuar na wodę. Dzięki nylonowym sznureczkom, wewnętrzny wsad w którym zasadzona jest roślina, podciąga wodę ze zbiorniczka. Dodatkowo, specjalny kanalik między dwoma naczyniami pozwala łatwo uzupełniać wodę. Voilà!

Wydaje mi się, że powieszona doniczka fajnie wkomponowała się w regał. Czas pokaże czy pomysł był trafiony i czy bluszcz dożyje choćby jesieni.

 

 

Some green in my office | www.my-full-house.com

Some green in my office | www.my-full-house.com

 

 

I think that these 2 new plant challenges are enough for this summer. To be honest, I already have one more going on, but it is stil a tiny too early to share. I will get back on the subject in a few weeks. I hate throwing out plants that I killed, so I will restrict myself from buying more for now. The only new plant objects will be those printed ones. They are always safe in my home.

 

Tego lata ograniczę się do tych dwóch roślinnych eksperymentów. No, może trzech – jeden już trwa, ale jeszcze nie mogę podzielić się efektami. Jak tylko będzie sukces (a wszystko na to wskazuje!), dam znać! Bardzo nie lubię wyrzucać roślin, które zabiłam, stąd chwilowo powstrzymam się przed zakupem kolejnych. Zawsze mogę się ratować tymi “drukowanymi”. One zawsze są u nas bezpieczne.

 

 

Some green in my office | www.my-full-house.com

 

 

Please keep your fingers crossed for my summer plant project. I hope to update you on my achievements in some months. And if you never hear about the progress, you will probably know what happened.

 

Trzymajcie prosze kciuki za mój letni eksperyment. Mam nadzieję, że za kilka miesięcy będę się mogła pochwalić sukcesem. Jeśli nie podejmę tematu, łatwo będzie się domyślić dlaczego.

 

 

 

Some green in my office | www.my-full-house.com

Some green in my office | www.my-full-house.com copyrights Kasia Rutkowiak | My Full House | any unauthorised use prohibited

 

self watering pot and carafe / doniczka i karafka – Eva Solo, shelving system / regał – String Furniture, plant print / kartka z motywem roślinnym – ViSSEVASSE

Share:

24 Comments

  1. Emilka
    16/06/2018 / 2:28 PM

    Cudowne biuro Kasiu! Jestem zachwycona formą, stylem i porządkiem! Trzymam kciuki za Twoje rośliny :) Emi

  2. Ania Żak
    16/06/2018 / 7:53 PM

    Co to za plakaty Kasiu?

    • 27/06/2018 / 1:39 PM

      Plakaty są z różnych źródeł, te akurat z Paper Collective i by Garmi, na Instagramie znajdziesz tagi

  3. Majken
    16/06/2018 / 8:43 PM

    Flot kontor!

  4. Rachel
    16/06/2018 / 9:31 PM

    Stunning office and I’m sure your plants will be fine. I also love your poster wall.

  5. Karola
    17/06/2018 / 8:52 AM

    Sprawdza Ci się to biurko? Wyglada na strasznie małe, ale samo biuro jest jak marzenie.

    • 27/06/2018 / 1:40 PM

      Sprawdza. Już się przyzwyczaiłam i przynajmniej nie mam wielkiego bałąganu, bo się nie mieści ;)

  6. Marta
    17/06/2018 / 10:39 AM

    Świetna doniczka i najpiękniejsze biuro na polskich blogach! Kocham!

  7. Gerda
    17/06/2018 / 11:19 AM

    Love everything in your office. That shelving system is amazing and your styling only makes it look better. So glad I found your blog!

  8. Denise
    17/06/2018 / 7:51 PM

    This swivel chair is on top of my dream list. Fingers crossed for your plants Kasia. xx

  9. Amy
    18/06/2018 / 9:12 AM

    Your summer office is to die for!

  10. Amanda
    18/06/2018 / 3:26 PM

    That’s a pretty hanging pot and a beautiful home office! I love all of it 😍

  11. Aneta KP
    18/06/2018 / 4:51 PM

    Nie odważyłabym się na otwarte półki w salonie. Jak radzisz sobie z kurzem? U nas tylko szafki a i tak masa sprzątania. Zawsze myślałam, że tego typu regały to masakra, ale u Ciebie wygląda mega. Tylko co z tym kurzem?!

    • 27/06/2018 / 1:42 PM

      Naprawdę nie jest najgorzej, tym bardziej, że nie mam na nich za wiele rzeczy stąd okresowe odkurzanie dość szybko idzie. I ten kolor jest praktyczny ;)

  12. Magda
    18/06/2018 / 9:36 PM

    Ja też zawsze usmiercalam kwiatki, wszelkie, kaktusy też. Ale od niedawna zaczęły rosnąć i tak jak moja mama uważam że do roślin trzeba jakoś dojrzeć. Sądzę że teraz ci pójdzie gładko 😉 jak zaczną rosnąć jak głupie to zaczniesz kupować w każde wolne miejsce w domu.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *